bodo

napisał o Dwa dni, jedna noc

5+/6=. Popracować z Cotillard, taką Cotillard, chciałbym nawet wtedy, gdybym miał te marne 1000€ wysupłać z własnej kieszeni… Ale, wracając na ziemię, atuty filmu nie sięgają dużo dalej niż ugrywa francuska aktorka. Problematykę dałoby się w całości opowiedzieć w trailerze. Fabułę bez większych strat – w krótkim metrażu. Sam scenariusz też cierpi na niedostatki. Motywacje zachowań niektórych bohaterów są dość niejasne. Jak choćby furiata, który rzuca się z pięściami na główną bohaterkę, by później zwyzywać od najgorszych. Dramaturgia jest mimo wszystko dość oszczędna, ale i sama historia nie mnoży wątków ponad miarę. To akurat plus.

Nie mogę się z tym do końca zgodzić. Problematykę rzeczywiście da się streścić w jednym zdaniu, ale istota filmu w tych wszystkich drobnych scenach, które dla Ciebie niewiele wnoszą, a dla mnie są sednem. Motywacje furiata nie są trudne do zrozumienia - gość jest prosty, ktoś mu chce zabrać 1000 euro, to się wkurza. Film byłby niewiarygodny gdyby takiego prostaka w nim nie było. Faktem natomiast jest, że Marion Cotillard jest wielka.