bodo

napisał o Wstyd

Świetny pomysł na film, dość wiarygodnie zagrane główne role i… nic. Katorga niespełnienia głównego bohatera przelewa się na Bogu ducha winnych widzów, którym nie udaje się zobaczyć dobrego filmu. Odkąd poznajemy istotę problemu Brandona, z ekranu wieje nudą. McQueen rezygnuje z głębszego wejścia w psychologię seksoholika, funduje zaś serial kompulsywnych prób zaspokojenia popędu, z góry skazanych na niepowodzenie.
Przeciętny bigot z frustracjami pewnie znajdzie jakąś ekscytację w napięciu między głównym bohaterem a jego siostrą, ale zmięknie mu co nieco, kiedy zamiast z Sissy, Brandon zapomni się z bywalcem przybytku miłości uranicznej.
Nie bardzo rozumiem wymowę ostatniej sceny. Bo tu przecież nie może chodzić o to, że tragedia związana z Sissy zmienia Brandona z opętanego żądzą łowcy orgazmów w mnicha. To byłoby za głupie. Więc o co kaman?

Nie wydaje mi się, żeby słusznym było założenie, że to jest film o seksoholizmie. To jest film o ludziach, którzy nie chcą odczuwać emocji, którzy nie chcą zobowiązań ani związków, chcą zabawy. I nagle widzą, że to ślepa uliczka, tylko że jest już za późno, żeby zawrócić. Bo nie możesz zacząć "czuć" tylko dlatego, że chcesz. Jeśli zdasz sobie sprawę z własnej pustki i samotności i tego, że nie masz już odwrotu, że może być tylko gorzej, to straszna, straszna świadomość. Myślę, że o tym jest ten film. Bohater w końcówce nic zmienił się nagle na lepsze, bo on już nie jest chyba w stanie się zmienić. On zrozumiał, że przegrał.

Niewątpliwie jest to film o samotności i pustce - od siebie dodam: samotności i pustce w życiu seksoholika, ale czy o ludziach, którzy nie chcą odczuwać emocji? Nie powiedziałbym. Raczej nie potrafią, co pokazuje przykład z koleżanką z Brooklynu.

Komentarz zawiera znaczniki "spoiler". Niestety, widać je tylko tutaj: http://bodo.filmaster.pl/wall/1427967/#1428197 Jeśli nie widzieliście filmu, nie czytajcie tego, co napisałam.

Film ewidentnie pokazuje, że Brandon potrafi się wzruszyć, przejąć, a nawet zaangażować emocjonalnie. Przeczytaj spoilery +

Tylko że (w związku z chorobą) to się zawsze źle kończy. Bólem, wstydem, bezradnością. Dlatego lepiej jest nie czuć. Przeczytaj spoilery +